Ślub, wesele oraz plener ślubny Kasi i Łukasza.

8 czerwca  miałem prawdziwą przyjemność uczestniczenia w ceremonii ślubnej Kasi i Łukasza (co prawda jedynie jako ich fotograf ślubny, ale cały czas w pogodnym klimacie luzu i dobrego nastroju wszystkich: Państwa Młodych, ich gości i ‚obsługi technicznej’). I jeśli przyjąć założenie, że dobra fotografia ślubna powinna przede wszystkim oddawać autentyczną atmosferę miejsca i czasu, to myślę, że wszechobecny szczery uśmiech Młodych znacząco ułatwiał mi próbę osiągnięcia tego celu 🙂
Poniżej parę fotek z tej uroczystości oraz pleneru ślubnego (także i tym razem zrealizowałem sesję plenerową w pobliżu, bo Śląsk jest na tyle barwny i różnorodny, że miejsce na plener ślubny można znaleźć na każdym kroku…)
Oczywiście, mój wybór fotografii, jakie chciałbym zaprezentować, odbiega od tego, jakiego dokonali Młodzi (bo do wyboru dałem im sporo ponad 700 zdjęć (!), ale myślę, że fotki wybrane przez Kasię i Łukasza również odzwierciedlają ich radość i uczucie

 

… no a na koniec jedna z naprawdę niewielu fotografii, na których uśmiech nie gości na twarzy Młodych:

© PhotArt studio – Jan POLAKOWSKI
plener

 

Plener ślubny w pobliżu Bytomia.

Każdy fotograf ślubny polubiłby Marzenę i Rafała już od pierwszej chwili. A konkretnie już od ich pierwszych życzeń dotyczących wyboru konwencji graficznej i miejsca, gdzie miałem zrealizować plener ślubny :
1 – miałem ten plener zrealizować 3 dni po ich ceremonii ślubnej (w środku tygodnia, w godzinach popołudniowych)
2 – miał się odbyć ‚gdzieś w okolicy’ (a więc musiałem wybrać Górny Śląsk – padło na jego samo centrum, Bytom,  5 km od miejsca zamieszkania Pary Młodej)
3 – miało być w miarę niekonwencjonalnie i ‚brudno’, ale jednocześnie tak, aby nie zniszczyć ich strojów ślubnych (i z tym miałem największy kłopot, bo Śląsk nie należy do najczystszych miejsc w Polsce i ‚brudna’ fotografia ślubna często staje się taką w znaczeniu dosłownym ;-)))

Jak każdy fotograf – lubię takie wyzwania, a jako fotograf ślubny – lubię, gdy Państwo Młodzi wykazują się kreatywnością i fantazją oraz pozwalają mi współtworzyć wizję ‚modern wedding photography’. A jeśli przy tym potrafią zachowywać się przed obiektywem tak jak Marzena i Rafał, to moja praca przeistacza się w świetną zabawę i prawdziwą przyjemność! Plener ślubny – jakich chciałoby się mieć więcej.

Poniżej parę wybranych fotek z tego pleneru (w efekcie 3-godzinnego pleneru zrobiłem ok. 170 zdjęć i pewnie Marzena z Rafałem wybraliby inne ujęcia, ale w/g mnie te poniżej wystarczająco dobrze oddają klimat, w jakim powstawały):

Czym się zajmuje fotograf ślubny w maju ;-)))

Weronika mieszka z rodzicami i bratem na obrzeżach Londynu. Na Śląsk przyjechała tylko
na parę dni, aby w gronie niegdysiejszych rówieśników szkolnych przyjąć swoją
pierwszą komunię świętą.
Już parę dni po ceremonii wszyscy wracali do Anglii i w związku z tym zostałem poproszony o
zrobienie „na szybko” paru zdjęć, które byłyby pamiątką z uroczystości.
Jako wedding photographer wiem, że maj to miesiąc, w którym fotografia ślubna
ustąpić musi miejsca fotografii ‚komunijnej’ i tak jest w całym kraju – Śląsk nie stanowi wyjątku
– a więc oczywiście podjąłem się realizacji zlecenia.
W ten sposób fotograf ślubny zyskał szansę wystąpienia w roli innej, niż zazwyczaj (choć
nie sposób zauważyć, że fotografia ślubna ma wiele cech wspólnych z fotografią ‚komunijną’).
Myślę, że fotografia ślubna zdeterminowała sposób w jaki fotografowałem uroczystość Weroniki.
Także zaaranżowany ad hoc plener może sugerować, że fotograf ślubny maczał tu palce,
ale najważniejsze, że już parę dni po ceremonii Weronika żegnała Śląsk
z pakietem gotowych fotek w albumie!

Ślub Justyny i Wojtka w 40 miniaturkach

Maj nie należy do miesięcy, w których fotograf ślubny narzeka na nadmiar zleceń, więc bez wahania podjąłem się wykonania reportażu z ceremonii ślubnej Justyny i Wojtka. Dodatkową motywacją był fakt, iż Młodzi szybko i komunikatywnie wyjaśnili mi, jakie są ich oczekiwania i jak powinien wyglądać ich ślub oraz fotografia ślubna – a więc miałem już jakiś szkic pracy. Wszystkie zdjęcia miały być zrobione w pobliżu miejsca ceremonii – Tarnowskich Gór (na Śląsku). Każdy fotograf ślubny Śląsk uważa za teren, gdzie plenery fotograficzne można zrealizować właściwie wszędzie, a zatem uzgodniliśmy, że wykorzystamy do tego maleńki stary dworzec kolejowy w Nakle Śl.

Pojechałem więc jako fotograf na ślub , który był dobrze zorganizowany i rozplanowany czasowo, co zawsze ułatwia mi pracę. No i oto efekt mojej pracy: parę miniaturowych fotek z ceremonii Justyny i Wojtka /zrobiłem ponad 400 fotografii, ale wydaje mi się, że te, które prezentuję poniżej wystarczająco dobrze oddają klimat całej ceremonii/:

…no i to już chyba wszystko, co chciałbym zaprezentować /mam nadzieję, że Młodzi potrafiliby wybrać zupełnie inny zestaw zdjęć spośród tych kilkuset, jakie im zrobiłem, ale fotograf ślubny zawsze musi dokonywać jakiegoś wyboru… a ocena, czy to „dobra” fotografia ślubna to najczęściej kwestia uczuć i sentymentów osobistych…