Alicja i Dawid – gorący lipiec w Świerklańcu. Plener ślubny.

W ceremonii ślubnej Ali i Dawida uczestniczyłem (oczywiście jako Ich fotograf ślubny)
w pierwszą lipcową sobotę. Korzystając ze stabilnej, słonecznej pogody, uzgodniliśmy,
że plener ślubny zrealizujemy parę dni po uroczystości weselnej, w otoczeniu dojrzałej
zieleni gorącego lata. Niezłe miejsce na plener ślubny stanowi wiekowy park
w Świerklańcu – obiekt, jaki zna chyba każdy fotograf ślubny, który na plener wybiera
Śląsk. Tym razem starałem się unikać w kadrze miejsc obleganych przez fotografików
i spacerowiczów i koncentrowałem się raczej na urokach fascynującej  przyrody parku
(no i – co zrozumiałe – na mojej Parze Młodej :-).
Poniżej pener ślubny – parę fotografii ze ślubu Alicji i Dawida /prezentuję tylko małą porcyjkę
reportażu ślubnego, za to więcej pejzażu dawnej śląskiej posiadłości Donnersmarcków/:

 

Plener ślubny w pobliżu Bytomia.

Każdy fotograf ślubny polubiłby Marzenę i Rafała już od pierwszej chwili. A konkretnie już od ich pierwszych życzeń dotyczących wyboru konwencji graficznej i miejsca, gdzie miałem zrealizować plener ślubny :
1 – miałem ten plener zrealizować 3 dni po ich ceremonii ślubnej (w środku tygodnia, w godzinach popołudniowych)
2 – miał się odbyć ‚gdzieś w okolicy’ (a więc musiałem wybrać Górny Śląsk – padło na jego samo centrum, Bytom,  5 km od miejsca zamieszkania Pary Młodej)
3 – miało być w miarę niekonwencjonalnie i ‚brudno’, ale jednocześnie tak, aby nie zniszczyć ich strojów ślubnych (i z tym miałem największy kłopot, bo Śląsk nie należy do najczystszych miejsc w Polsce i ‚brudna’ fotografia ślubna często staje się taką w znaczeniu dosłownym ;-)))

Jak każdy fotograf – lubię takie wyzwania, a jako fotograf ślubny – lubię, gdy Państwo Młodzi wykazują się kreatywnością i fantazją oraz pozwalają mi współtworzyć wizję ‚modern wedding photography’. A jeśli przy tym potrafią zachowywać się przed obiektywem tak jak Marzena i Rafał, to moja praca przeistacza się w świetną zabawę i prawdziwą przyjemność! Plener ślubny – jakich chciałoby się mieć więcej.

Poniżej parę wybranych fotek z tego pleneru (w efekcie 3-godzinnego pleneru zrobiłem ok. 170 zdjęć i pewnie Marzena z Rafałem wybraliby inne ujęcia, ale w/g mnie te poniżej wystarczająco dobrze oddają klimat, w jakim powstawały):

Ślub Justyny i Wojtka w 40 miniaturkach

Maj nie należy do miesięcy, w których fotograf ślubny narzeka na nadmiar zleceń, więc bez wahania podjąłem się wykonania reportażu z ceremonii ślubnej Justyny i Wojtka. Dodatkową motywacją był fakt, iż Młodzi szybko i komunikatywnie wyjaśnili mi, jakie są ich oczekiwania i jak powinien wyglądać ich ślub oraz fotografia ślubna – a więc miałem już jakiś szkic pracy. Wszystkie zdjęcia miały być zrobione w pobliżu miejsca ceremonii – Tarnowskich Gór (na Śląsku). Każdy fotograf ślubny Śląsk uważa za teren, gdzie plenery fotograficzne można zrealizować właściwie wszędzie, a zatem uzgodniliśmy, że wykorzystamy do tego maleńki stary dworzec kolejowy w Nakle Śl.

Pojechałem więc jako fotograf na ślub , który był dobrze zorganizowany i rozplanowany czasowo, co zawsze ułatwia mi pracę. No i oto efekt mojej pracy: parę miniaturowych fotek z ceremonii Justyny i Wojtka /zrobiłem ponad 400 fotografii, ale wydaje mi się, że te, które prezentuję poniżej wystarczająco dobrze oddają klimat całej ceremonii/:

…no i to już chyba wszystko, co chciałbym zaprezentować /mam nadzieję, że Młodzi potrafiliby wybrać zupełnie inny zestaw zdjęć spośród tych kilkuset, jakie im zrobiłem, ale fotograf ślubny zawsze musi dokonywać jakiegoś wyboru… a ocena, czy to „dobra” fotografia ślubna to najczęściej kwestia uczuć i sentymentów osobistych…