Plener ślubny w pobliżu Bytomia.

Każdy fotograf ślubny polubiłby Marzenę i Rafała już od pierwszej chwili. A konkretnie już od ich pierwszych życzeń dotyczących wyboru konwencji graficznej i miejsca, gdzie miałem zrealizować plener ślubny :
1 – miałem ten plener zrealizować 3 dni po ich ceremonii ślubnej (w środku tygodnia, w godzinach popołudniowych)
2 – miał się odbyć ‚gdzieś w okolicy’ (a więc musiałem wybrać Górny Śląsk – padło na jego samo centrum, Bytom,  5 km od miejsca zamieszkania Pary Młodej)
3 – miało być w miarę niekonwencjonalnie i ‚brudno’, ale jednocześnie tak, aby nie zniszczyć ich strojów ślubnych (i z tym miałem największy kłopot, bo Śląsk nie należy do najczystszych miejsc w Polsce i ‚brudna’ fotografia ślubna często staje się taką w znaczeniu dosłownym ;-)))

Jak każdy fotograf – lubię takie wyzwania, a jako fotograf ślubny – lubię, gdy Państwo Młodzi wykazują się kreatywnością i fantazją oraz pozwalają mi współtworzyć wizję ‚modern wedding photography’. A jeśli przy tym potrafią zachowywać się przed obiektywem tak jak Marzena i Rafał, to moja praca przeistacza się w świetną zabawę i prawdziwą przyjemność! Plener ślubny – jakich chciałoby się mieć więcej.

Poniżej parę wybranych fotek z tego pleneru (w efekcie 3-godzinnego pleneru zrobiłem ok. 170 zdjęć i pewnie Marzena z Rafałem wybraliby inne ujęcia, ale w/g mnie te poniżej wystarczająco dobrze oddają klimat, w jakim powstawały):

Czym się zajmuje fotograf ślubny w maju ;-)))

Weronika mieszka z rodzicami i bratem na obrzeżach Londynu. Na Śląsk przyjechała tylko
na parę dni, aby w gronie niegdysiejszych rówieśników szkolnych przyjąć swoją
pierwszą komunię świętą.
Już parę dni po ceremonii wszyscy wracali do Anglii i w związku z tym zostałem poproszony o
zrobienie „na szybko” paru zdjęć, które byłyby pamiątką z uroczystości.
Jako wedding photographer wiem, że maj to miesiąc, w którym fotografia ślubna
ustąpić musi miejsca fotografii ‚komunijnej’ i tak jest w całym kraju – Śląsk nie stanowi wyjątku
– a więc oczywiście podjąłem się realizacji zlecenia.
W ten sposób fotograf ślubny zyskał szansę wystąpienia w roli innej, niż zazwyczaj (choć
nie sposób zauważyć, że fotografia ślubna ma wiele cech wspólnych z fotografią ‚komunijną’).
Myślę, że fotografia ślubna zdeterminowała sposób w jaki fotografowałem uroczystość Weroniki.
Także zaaranżowany ad hoc plener może sugerować, że fotograf ślubny maczał tu palce,
ale najważniejsze, że już parę dni po ceremonii Weronika żegnała Śląsk
z pakietem gotowych fotek w albumie!